Wczorajsza chwila zwątpienia na szczęście nie zamieniła się w nic poważniejszego, choć już usiadłam pod ścianą z twarzą schowaną w dłoniach jakby miało to zakryć i uchronić mnie przed całym szczelnie otaczającym mnie światem, to jednak postanowiłam wstać, zająć się czymś. Wystarczyło pojawić się na gadu (zwykle na niewidocznym) i po prostu pogadać. To wciąż utwierdza mnie w tym, że inni ludzie są potrzebni do życia a izolowanie się jeszcze bardziej pogłebia zły nastrój. Porozmawiałam z sw i mimo że był tylko literkami na ekranie czułam jego obecność tuż obok siebie :).
Eh no piszę notki a magisterki nie napisałam dziś nawet zdania i znów jestem zła na siebie. Może jeszcze zdąrzę coś wymodzić chociaż niebawem ma odwiedzić mnie przyjaciel. Tak ostatnio czytam sobie różne blogi i są niezwykle inspirujące, jestem pełna podziwu dla ludzkiego talentu pisania i dla naszego języka polskiego, żałuję że wcześniej, mimo iż czułam czasem coś dziwnego co pewnie było weną, nie dokształcałam się w tym kierunku. Klasa matematyczna, studia ekonomiczne a nagle odkrywam piękno pisania. Ah moglabym w końcu spożytkować te swoje zapały opisując politykę mieszkaniową, co jest przedmiotem, wcześniej wspomnianej mojej magisterki, a dokładniej pierwszego rozdziału :)

Podziekowania dla sw i a za wczorajszą szybką reakcję :)