Czasem pewne rzeczy są tak oczywiste, że ich nie dostrzegamy. Nie mogąc znów usnąć zaczęłam rozmyślać o moich przyjaźniach. To pod wpływem, iż jedna kilka dni temu tragicznie się zakończyła. I nie chodzi o to, że to była kłótnia, kłótnia była chyba tylko pretekstem, podświadomą próbą ‚uwolnienia się’. Ale o tym za moment. No więc tak myśląc zdałam sobie sprawę z tego, że moje przyjaźnie z facetami opierają się na … ich miłości do mnie. Mówi się, że przyaźń między kobietą i mężczyzną nie istaniej. Zawsze podważałam to twierdzenie a dziś zwątpiłam. Miałam bliskiego kolegę, któremu podobałam się od początku, i tak samo od początku wiedział że nie może na nic liczyć, ale spędzaliśmy mnóstwo czasu i jakoś przywykliśmy do siebie, ale czesto nasze relacje mogły zdawać się jak pary, ja na niego krzyczalam jak na chlopaka, on bywał opiekuńczy w stosunku do mnie, nawet jak wychodzilam z nim i jego kolegami oni zostawiali miejsce tak żebym siedziala obok niego. Tej znajomości już nie ma. Kolejna niby przyjaźń to chłopak, który miał dziewczyne. Jednak nigdy nie było jej tematu, on był u mnie codziennie, aż się nie dziwię że ona mnie nie znosiła. Wyznawał mi miłość i był tak szczery w tym co mówi, aż chyba podłapałam to myśląc że bedzie to lekiem na pustke. Gdy jednak zrozumiałam, że go nie kocham, że nie chce rozwalać związku itp jego już nie było, wrócił do dziewczyny i wszystko naprawił. Niby przyjaźń prysła. Jest koło mnie teraz jeden chłopak, który myślę że jest szczery ze swoją przyjaźnią. Znamy się 5 lat, przjaźnimy od roku. Odróżnia go to, że swobodnie rozmawiamy o swoich doświadczeniach – on z dziewczynami, ja z chłopakami, nie ma z jego strony żadnej chorej zazdrości, ale wiem że jestem jego ideałem. Że wiele mógłby oddać za bycie ze mną, ale powiedział że nie będzie mnie nękać:) No a wracając do przyjaźni która skończyła się teraz… On był/jest tak zakochany że zaczęło mnie to przytłaczać. Nie chcialam być odpowiedzialna za jego uczucie (chociaż sama w tą miłość nie wierzyłam i nawet mu mówiłam że myli przywiązanie z miłością, że po prostu spoko nam się gada i przebywa ze sobą ale i tak jesteśmy z innych światów – a to z koleji też dziwne, człowiek mający bardzo odmienne podejście do życia, inne  spojrzenie i poglądy, a potrafiliśmy spędzać razem kilkanaście godzin i ciągle było o czym gadać, ah no i te nasze spontany, olać zajęcia i pojechać nad morze, spotkać się żeby się uczyć i ostatecznie wyjść na imprezę zamisat nauki… eh). Ale czy był jaki był dla mnie z przyjaźni czy z miłości ? Żal mi że tak się to ostatecznie potoczyło, no ale czułam że musimy się zdystansować. Byłam zbyt bardzo przygnieciona jego uczuciem. Szkoda tylko że nie da się po prostu zdystansować, musiał się zerwać kontakt tak że nawet w ważnych sprawach mi nie odpowiada, nie dobiera tel.
No i tak myślę czy nie przejść na stronę tych co nie wierzą w męsko-damską przyjaźń? Ale chyba nie.. Ja potrzebuje obok siebie faceta, z którym mogę bez ogranicznień pogadać. Bardziej chyba ufam facetom, i lepiej się czuję w ich towarzystwie niż dziewczyn. Tak, zdecydowanie, chcę wierzyć w taką przyjaźń, przynajmniej póki nie ma tego jedynego, którego z resztą może i nie będzie w ogóle :> eh