Coraz częściej widzę jak drażliwie reaguje na temat mojego bycia samej i spokrewnionych tematów. Mama zadzwoniła do mojego brata i zaczęła później mi mówić co tam u NICH słychać, z usmiechem na twarzy, że jej syn i synowa sobie dobrze żyją. Widzę to, że odkąd oni są razem on jest dla niej no nie wiem jak to ująć, po prostu lepszy, ważniejszy. Nie nie, nie to że ode mnie, tylko w ogóle jako człowiek. Ale dlaczego bycie z kimś sprawia że jest się w oczach innych bardziej wartościowym, czy to znaczy że ja nigdy nie będę bardziej doceniana? A mama zawsze będzie w kościele pytać czy chce na ofiarę dla księdza (jak to zrobiła gdy ostatnio z nią poszlam w świeta na msze), no normalnie myslalam że wyjde z siebie. Czy oni juz zawsze bedą mnie traktować jak małe dziecko?!
To wszystko znowu jest bez sensu :///