pojawiamsieiznikam blog

Twój nowy blog

Czuję nieodpartą chęć napisania a gdy zaczynam to robić coś mnie blokuje. Ostatnio myslę ze opcja komentarzy na blogach jest zbedna, piszący pzekazuje tylko urywek swych myśli a czytelnik próbuje to skomentować i zazwyczaj nieznajac sytuacji nie trafia w sedno sprawy.
Piszę dla siebie.
Przedostatnia noc tutaj i powrót za 3 miesiące. Już nie czuję żalu, że opuszczam to miejsce. Miejsce które kiedyś kochałam, do którego wracałam chętniej niż do domu, już nic mnie tu nie trzyma. Może tylko sentyment… Niegdyś bliscy ludzie stali się obcy, nigdyś najwspanialsze imprezy pozostały wspomnieniem, w tym roku nawet pogoda nie dopisuje. Mieszkam tu 4 lata a mam wrażenie jakby od zawsze, tu zaczęło się moje życie, tu byłam szczęśliwa pierwszymi chwilami niezależności, tu też spotkały mnie pierwsze rozczarowania, zawody, ból… Swoje się wyszalalam. Chyba mogę to powiedzieć już jasno. Co nie znaczy że zmienię się w sztywniaka nagle bo nie to w mojej naturze. Pozatym czasem mam wrażenie ze to wyjscia, imprezy trzymają mnie jakoś w lepszym nastroju, ostatni cały tydzień organizowałam niespodziankowe urodziny mojej wspóllokatorki i zarazem przyjaciółki, byłam pochłonieta przygotowaniami i szczęsliwa na mysl ze sprawię jej wielką radość (jak też było), cieszyły mnie tez osoby wokól mnie które mi pomagały. Impreza udana. A zaraz po niej obniżony nastrój, przemineło to na co czekałam, co teraz? Dla czego teraz zyc ? Wyznaczanie małych celów bardzo mi pomaga, lubię mieć przed sobą fajne wydarzenie, oczekiwać go, planować, wiedzieć że do czegoś dążę. Szkoda że nie potrafię sobie obrać poważniejszego celu.
Ah moze tą moją pasją jest organizacja przyjęć, niejedna osoba mi mówi że dobrze mi to wychodzi, że robię to z zapałem. Że też nie dostałam w prezencie bardziej przydatnego do zycia talentu hehehe. czasem własnie tak sobie myślę że ze mnie takie beztalencie. Malować, rysować nie umiem, słuchu muzycznego nie posiadam a więc ostatnia lekcja muzyki była zbawienna gdy czułam że nigdy więcej w zyciu nic nie będę musiala zaśpiewać, w nauce języków obcych zrażam się swoją kiepską wymową, jestem na pograniczu humanistki i umysłu ścisłego a więc z tego i z tego dobra ale nie wyróżniająca, mówią że ładna ale to chyba nie jest przykuwająca uroda, ostatnio coraz rzadziej się sobie podobam, ah no taka ZWYKŁA ja i ta zwykłość mnie dobija.
Na koniec humorystycznie, tak sobie ostatnio wymyslilam kim bym chciała być w przyszłości he… Żoną sławnego piłkarza :D Takkk podróżować, podróżować, zwiedzać, być w jego cieniu ale być zakochaną i kochaną. Może to i próżne, ale moze wlasnie takie są marzenia :)))

he

4 komentarzy

W ciągu nocy zastanawiałam się nad kierunkiem swojego zycia, nad tym co bym właściwie chciała robić a na nastepny dzien trafilam przypadkiem na wyklad O.S.T.R. u mnie na wydziale na temat pasji. Mówił ze najwazniejsze to robic w zyciu to co się kocha :) To to ja też wiem, tylko co to jest ?

poszukiwanie pasji ciąg dalszy…. a w tym czasie egzamin z zarządzania nieruchomościami przede mną…

Choć są momenty gdy mam go dość, to jednak uczę się szacunku do życia. Zupełnie inaczej wyobrażałam sobie siebie jeszcze kilka lat temu, myslalam że prawie kończąc studia będę miała nieźle poukładane w głowie a tymczasem niewiele się zmieniło od pierwszego roku. Ta ciekawość co będzie dalej trzyma mnie przy życiu. Im jestem starsza tym większy wpływ mam na to co się dzieje, (a może nie mam w ogóle wpływu?) jeszcze tylko niezależność finansowa. Choć to wiąże się z podjęciem stałej pracy, eh a ja oczywiście nie mam wymarzonego zajęcia dla siebie. Jestem nudna, nie mam pasji i pracując będę się męczyć. Jak wrócę do domu to nie odpocznę psychicznie bo będę myśleć o tym że rano znów trzeba wstać. Dlatego jakoś przestało mi się spieszyć do pracy, póki jestem na dziennych studiach, jako ostatnie dziecko moich rodziców mogę jeszcze trochę pożyć ich kosztem.
Tak się zastanawiam dokąd to wszystko zmierza i po co to… walczymy kazdego dnia z przeciwnościami losu, na Szczęście musimy cięzko pracować a nawet gdy dostajemy je gratis to musimy uważać by nie prysło tak szybko jak przyszło, czemu nie olać systemu ? nie zostać żulem, złodziejem, lub mieć wyjebane na wszystko i wszystkich oglądając się tylko na swoje korzyści ? wracając uczę się szanować życie :)

powoli porzucam wszelkie swoje nadzieje, albo inaczej: chowam je gdzieś głęboko by nimi nie żyć. nie planuje, nie marze, choć jeszcze zdarza mi się modlić. nie wiem czego chcę. może lekcji ? kolejnej lekcji życia… już przecież do tego przywykłam, albo nie.. teraz poproszę o sprawdzian, łudzę się że tyle już przecież wiem o życiu, eh pewnie nie wiem nic.
ostatnio idąc ulicą spojrzałam na stojący obok autokar. wycieczka szkolna lub przedszkolna bo dzieci wydawały się nieduże. pojawiło się pytanie : dlaczego ekonomia skoro nigdy mnie to nie interesowało, dlaczego kredyty hipoteczne itd… czemu nie pedagogika o której myślałam i której nawet nie spróbowałam ? a może nie jest jeszcze za późno :) nie no raczej już nie mam odwrotu, z resztą nawet nie jestem pewna ze pedagogika to by bylo to…

i znów zakończę: co przyniesie przyszłość ?
skoro to ciekawość trzyma mnie przy życiu trzeba ją pielęgnować :)

… gdy pojawia się KTOŚ a później z jakiś przyczyn znika to wtedy czuję tesknotę za byciem z kimś. Później w końcu zapominam i jak zaczynam już myśleć że nie jest mi samej tak źle to znowu pojawia się nowy KTOŚ i wszystko toczy się od nowa. Chyba jestem w momencie że zapominam, o R., tak – długo o nim myślałam ale może to już koniec. Pogodziłam się. Czy gdy teraz się KTOŚ pojawi znowu wszystko zwale? Choć dochodzę do wniosku, że to nie samotność mnie boli, boli mnie to coś co siedzi we mnie i robi rzeczy wbrew mnie. To coś co sprawia, że ludzie czasem krzywo na mnie patrzą. Zawsze chciałam być lubiana, zawsze mam dobre intencje, a wychodzi różnie.
Co przyniesie przyszłość ?

:(

1 komentarz

Staram się nie zagłębiać w swoje myśli zeby jakos życ, z dnia na dzien. Dlatego nawet tu nie zagladam, bo jak zaczynam myslec to jest  tragedia :/

Rozstaliśmy sie spokojnie, mieliśmy utrzymywać kontakt ale jakos się nie składa. Jego reakcja ? Hmm nie próbował mnie zatrzymac, uznał że mam racje we wszystkim co mówię, postara się zmienic i może jeszcze będę chciała spróbować z nim. Heh… Nawet to rozstanie było dla mnie przykładem, że nie takiej postawy oczekuje od faceta. Był nijaki. Czasem jak pytał co robię, specjalnie by wzbudzić zazdrośc odpowiadałam „pije wódke z kolega” a on na to : baw się dobrze. No tragedia. Wiem że nie potrafię być z kimś tylko po to żeby kogoś mieć, mimo że był dobrym chlopakiem i fizycznie mi się podobał.

Ruszam dziś na majówkę, do przyjaciela z Krakowa, szykują się długie przegadany wieczory, zobaczymy….

Zdecydowałam to zakończyć, spotykamy się raptem ponad miesiąc, szkoda mi ze go pewnie nieco zranie ale lepiej teraz niz pojdzie to jeszcze dalej. Zupełnie inne swiaty, oczekiwania. Tyle planuje powiedziec a pewnie jak stane twarzą w twarz będzie mi cięzko wykrztusić cokolwiek.

.

1 komentarz

huśtawka uczuć, wczoraj wydawał się cudowny, dzisiaj tragedia, już nie wiem czy to coś we mnie czy w nim, mam ochote walić to wszystko

.

2 komentarzy

Niby wiem że to minie. A jednak gdy nadchodzi to okropne uczucie beznadziei wątpię w to bardzo. Teraz czuję się tak jakby miało nic nigdy się nie zmienić, jakby mój smutek miał trwać wiecznie. Nie widzę od niego żadnej ucieczki ale nie chcę też próbować cokolwiek zmieniać bo wydaje to się bezcelowe. I tak błędne koło się zamyka. Naprawdę nie wiem skąd nagle w głowie takie myśli, już nie wierzę, że będę kiedyś szczęśliwa. W sumie to nie znam tego uczucia od lat.
Ale spokojnie, nie zabiję się. Bo nie wierzę że to by zmieniło coś na lepsze. Może to dlatego że wierzę że koniec życia na ziemi to nie koniec wszystkiego.
Prędzej wolałabym gdzieś uciec, nagle wymazać z pamięci wszystkich ludzi moją osobą i życ gdzieś w obcym miejscu zupełnie anonimowo. Myślę że przed wieloma rzeczami powstrzymuje mnie świadomość posiadania rodziny, wspaniałej rodziny, dla której w żaden sposób nie chcę być ciężarem. Dlatego żyję, żyję niby normalnie, jak każdy, dlatego studiuję, dlatego gdy jestem w rodzinnym domu wracam na noc.
Zawsze wymieniając cechy swojej osoby mówiłam m.in. ambitna, ale czy jestem ambitna? Już nie, albo nigdy nie byłam, wiele rzczy robię bo tak zostalam wychowana. A tak naprawdę jestem zwykłym szarym człowiekiem, bez żadnych talentów, bez żadnych pasji, człowiekiem ktory żyje z dnia na dzień, nie docenia życia, nie szanuje go a nawet siebie :(
chciałabym być niewidzialna

.

2 komentarzy

Nie piszę gdyż pracuję, a jak nie pracuję to piję. Tak – postanowiłam zostać alkoholiczką. Wtedy świat jest piękniejszy, wszystko przychodzi jakoś tak na lajcie. Później jest kac i nie ma się siły rozkminiać. Nie cieszy mnie to jebane życie. A mojego G. pewnie skrzywdzę, gdyż już wiem że to chwilowe zauroczenie, może ja nie jestem zdolna do miłości ? Znowu pomyślałam o R. Ma dziewczynę. Znów przypominam sobie że zjebałam wszystko co można było zjebać. Ale nevermind.
I znów święta, choć wydaje mi się że to zwykły weekend. Pewnie jakby był zwykły to przemelanżowałabym, w sumie padł taki pomysł, ale musiałam przyjechać do rodziców, pewnie smutno by im było.


  • RSS