Wydaje się, że tak niedawno pisałam ostatnią notkę, a tyle się wydarzyło.. Znów jestem w beznadziejnym momencie swojego życia, w tzw ‚czarnej dupie’. Gdy przez moment wydawało mi się, że złapałam szczęście ono wyrwało mi się z rąk boleśnie kalecząc. No ale „co nas nie zabije to nas wzmocni”. Boję się tylko, że kiedyś z czasem stanę się taka jak Ci co mnie zawodzą.. Odporna i silna ale i obojetna i bez sentymentu. Może tak byloby ławtwiej, ale czy wtedy nie ominie mnie coś ważnego? Ten ból jest niewyobrażalny. Trzeba go przetrwać.