Koniec.
Skończyłam tą historię. W czwartek poprosiłam go o rozmowę, bo nagle się zmienił, na chwilę wrócił taki jaki był wcześniej. Powiedziałam że musimy w końcu pogadać. Powiedział: to może w niedziele? Ręce mi opadły. W niedziele oczywiście się nie odezwał. Zadzwonił dziś i zaproponował jutro popołudniu. Powiedziałam, żeby nie silił się już na szukanie czasu dla mnie, że to już nie ma sensu. Usłyszałam: no to wesołych świąt, pa.
Bezczelny…
Przynajmniej upewnił mnie, że dobrze robię. Odcinam się od czlowieka, dla którego byłam już tylko zabawką. Oby kiedyś zatęsknił… Każdy z bliskich mi osob dziwi się jemu. A jego nawet nie stać było na szczerość. Zastanawiać mnie może co by powiedział jakbym dopuściła do tej rozmowy jednak, ale z drugiej strony to niech on też się zastanawia, co sprawiło, że JA – ta biedna zakochana tęskniąca, w końcu powiedziałam DOŚĆ.
Zasługuję na kogoś lepszego, przede wszystkim szczerego.
Odzyskam radość życia. Nie pozwolę by taki człowiek ją we mnie zabił.