Coraz częściej myslę, że tesknię do czegoś czego nawet nie znam. Jak to jest mieć obok siebie osobę, z która możesz podzielić sie wszystkim i ona będzie trwała przy tobie, wiedzieć że jestes dla niej najważniesza, że uklada swoje plany, swoje życie uwzgledniając ciebie. Nie pamiętam jakie to uczucie. Długo myślalam, że miłość to tylko poboczna część życia, że tak wlaściwie jesteśmy stworzeni do czegoś większego. A teraz tak się zastanawiam do czego niby? Nie każdy może być wielki i sławny. Jestem sobie zwykłym szarym człowiekiem, do czego to zmierza?? Gdzie cel?