pojawiamsieiznikam blog

Twój nowy blog

Wpisy z okresu: 6.2009

Czuję nieodpartą chęć napisania a gdy zaczynam to robić coś mnie blokuje. Ostatnio myslę ze opcja komentarzy na blogach jest zbedna, piszący pzekazuje tylko urywek swych myśli a czytelnik próbuje to skomentować i zazwyczaj nieznajac sytuacji nie trafia w sedno sprawy.
Piszę dla siebie.
Przedostatnia noc tutaj i powrót za 3 miesiące. Już nie czuję żalu, że opuszczam to miejsce. Miejsce które kiedyś kochałam, do którego wracałam chętniej niż do domu, już nic mnie tu nie trzyma. Może tylko sentyment… Niegdyś bliscy ludzie stali się obcy, nigdyś najwspanialsze imprezy pozostały wspomnieniem, w tym roku nawet pogoda nie dopisuje. Mieszkam tu 4 lata a mam wrażenie jakby od zawsze, tu zaczęło się moje życie, tu byłam szczęśliwa pierwszymi chwilami niezależności, tu też spotkały mnie pierwsze rozczarowania, zawody, ból… Swoje się wyszalalam. Chyba mogę to powiedzieć już jasno. Co nie znaczy że zmienię się w sztywniaka nagle bo nie to w mojej naturze. Pozatym czasem mam wrażenie ze to wyjscia, imprezy trzymają mnie jakoś w lepszym nastroju, ostatni cały tydzień organizowałam niespodziankowe urodziny mojej wspóllokatorki i zarazem przyjaciółki, byłam pochłonieta przygotowaniami i szczęsliwa na mysl ze sprawię jej wielką radość (jak też było), cieszyły mnie tez osoby wokól mnie które mi pomagały. Impreza udana. A zaraz po niej obniżony nastrój, przemineło to na co czekałam, co teraz? Dla czego teraz zyc ? Wyznaczanie małych celów bardzo mi pomaga, lubię mieć przed sobą fajne wydarzenie, oczekiwać go, planować, wiedzieć że do czegoś dążę. Szkoda że nie potrafię sobie obrać poważniejszego celu.
Ah moze tą moją pasją jest organizacja przyjęć, niejedna osoba mi mówi że dobrze mi to wychodzi, że robię to z zapałem. Że też nie dostałam w prezencie bardziej przydatnego do zycia talentu hehehe. czasem własnie tak sobie myślę że ze mnie takie beztalencie. Malować, rysować nie umiem, słuchu muzycznego nie posiadam a więc ostatnia lekcja muzyki była zbawienna gdy czułam że nigdy więcej w zyciu nic nie będę musiala zaśpiewać, w nauce języków obcych zrażam się swoją kiepską wymową, jestem na pograniczu humanistki i umysłu ścisłego a więc z tego i z tego dobra ale nie wyróżniająca, mówią że ładna ale to chyba nie jest przykuwająca uroda, ostatnio coraz rzadziej się sobie podobam, ah no taka ZWYKŁA ja i ta zwykłość mnie dobija.
Na koniec humorystycznie, tak sobie ostatnio wymyslilam kim bym chciała być w przyszłości he… Żoną sławnego piłkarza :D Takkk podróżować, podróżować, zwiedzać, być w jego cieniu ale być zakochaną i kochaną. Może to i próżne, ale moze wlasnie takie są marzenia :)))

he

4 komentarzy

W ciągu nocy zastanawiałam się nad kierunkiem swojego zycia, nad tym co bym właściwie chciała robić a na nastepny dzien trafilam przypadkiem na wyklad O.S.T.R. u mnie na wydziale na temat pasji. Mówił ze najwazniejsze to robic w zyciu to co się kocha :) To to ja też wiem, tylko co to jest ?

poszukiwanie pasji ciąg dalszy…. a w tym czasie egzamin z zarządzania nieruchomościami przede mną…

Choć są momenty gdy mam go dość, to jednak uczę się szacunku do życia. Zupełnie inaczej wyobrażałam sobie siebie jeszcze kilka lat temu, myslalam że prawie kończąc studia będę miała nieźle poukładane w głowie a tymczasem niewiele się zmieniło od pierwszego roku. Ta ciekawość co będzie dalej trzyma mnie przy życiu. Im jestem starsza tym większy wpływ mam na to co się dzieje, (a może nie mam w ogóle wpływu?) jeszcze tylko niezależność finansowa. Choć to wiąże się z podjęciem stałej pracy, eh a ja oczywiście nie mam wymarzonego zajęcia dla siebie. Jestem nudna, nie mam pasji i pracując będę się męczyć. Jak wrócę do domu to nie odpocznę psychicznie bo będę myśleć o tym że rano znów trzeba wstać. Dlatego jakoś przestało mi się spieszyć do pracy, póki jestem na dziennych studiach, jako ostatnie dziecko moich rodziców mogę jeszcze trochę pożyć ich kosztem.
Tak się zastanawiam dokąd to wszystko zmierza i po co to… walczymy kazdego dnia z przeciwnościami losu, na Szczęście musimy cięzko pracować a nawet gdy dostajemy je gratis to musimy uważać by nie prysło tak szybko jak przyszło, czemu nie olać systemu ? nie zostać żulem, złodziejem, lub mieć wyjebane na wszystko i wszystkich oglądając się tylko na swoje korzyści ? wracając uczę się szanować życie :)

powoli porzucam wszelkie swoje nadzieje, albo inaczej: chowam je gdzieś głęboko by nimi nie żyć. nie planuje, nie marze, choć jeszcze zdarza mi się modlić. nie wiem czego chcę. może lekcji ? kolejnej lekcji życia… już przecież do tego przywykłam, albo nie.. teraz poproszę o sprawdzian, łudzę się że tyle już przecież wiem o życiu, eh pewnie nie wiem nic.
ostatnio idąc ulicą spojrzałam na stojący obok autokar. wycieczka szkolna lub przedszkolna bo dzieci wydawały się nieduże. pojawiło się pytanie : dlaczego ekonomia skoro nigdy mnie to nie interesowało, dlaczego kredyty hipoteczne itd… czemu nie pedagogika o której myślałam i której nawet nie spróbowałam ? a może nie jest jeszcze za późno :) nie no raczej już nie mam odwrotu, z resztą nawet nie jestem pewna ze pedagogika to by bylo to…

i znów zakończę: co przyniesie przyszłość ?
skoro to ciekawość trzyma mnie przy życiu trzeba ją pielęgnować :)

… gdy pojawia się KTOŚ a później z jakiś przyczyn znika to wtedy czuję tesknotę za byciem z kimś. Później w końcu zapominam i jak zaczynam już myśleć że nie jest mi samej tak źle to znowu pojawia się nowy KTOŚ i wszystko toczy się od nowa. Chyba jestem w momencie że zapominam, o R., tak – długo o nim myślałam ale może to już koniec. Pogodziłam się. Czy gdy teraz się KTOŚ pojawi znowu wszystko zwale? Choć dochodzę do wniosku, że to nie samotność mnie boli, boli mnie to coś co siedzi we mnie i robi rzeczy wbrew mnie. To coś co sprawia, że ludzie czasem krzywo na mnie patrzą. Zawsze chciałam być lubiana, zawsze mam dobre intencje, a wychodzi różnie.
Co przyniesie przyszłość ?


  • RSS