pojawiamsieiznikam blog

Twój nowy blog

Wpisy z okresu: 3.2009

Praca, gotowanie, pranie, sprzątanie… i tak do usranej śmierci.
Z G. hmmm… Zaczęło się od razu jak ‚stare dobre małżeństwo’, bez fajerwerków, krępowania się siebie i dziwnych podchodów. Nie wiem czy to dobrze czy źle. Chyba czekam na jakieś przyzwyczajenie, przywiązanie. Chyba jestem żałosna. Chyba miałam taka nie być. Byłam 4 lata sama bo nie chciałam być z kimś tylko po to żeby mieć chłopaka. A teraz chcę sprobować, myślę że może jeśli odpowiada mi on fizycznie, i z charakteru też jest bardzo fajny to z czasem zaczniemy rozumieć się bez słów. Tak znów poszukuję tego porozumienia. Może to dlatego że osiągnełam takie coś z przyjacielem D. z którym pokłóciłam się 1 grudnia. Właśnie – w końcu po 4ch miesiącach się pogodziliśmy :) Z nim też na początku tak super się nie rozumiałam, wiele rzeczy sobie wypracowaliśmy bo wielu przejsciach i po dlugim czasie, a teraz non stop łapiemy się na tym że nawzajem wyjmujemy sobie słowa z ust. Gdybym z G. potrafiła do czegoś takiego dojść to pewnie i wazniejsze by było niż namiętność. Choć nie mam pojęcia czy jest taka szansa, ale raz nie chcę w końcu myśleć „dobra nie będę próbować bo jak się rozmyślę to go zranię” tylko pomyślę o sobie. Tak było też z B. wspominanym niedawno (tyle że on to już był typowo ‚z rozsądku’), co do ktorego szybko się zorientowałam że to nie ma sensu ale nie mialam serca przerwać tego jakoś drastycznie, z kolei to on nagle zamilkł. Mnie to cieszyło a zarazem… hmmm… jak on mógł ? Tymbardziej że własnie tak jak pisałam – to był dobry chłopak.

Dziś nie widzę sensu w niczym, dziś nie czuję żadnej więzi z kimkolwiek, może przyjaciel D. byłby jedyną osobą z którą chciałabym się teraz widzieć, ale… mam nadzieję że to minie, a więc chcę to przetrwać.
Eh i znów te napady głodu :/

wrrr

Brak komentarzy

chciałam tylko napisać że zaraz wyjde z siebie, normalnie aż się trzęsę ze złości, kurwa co to ma być :(((((((((((((((

Pan G.

3 komentarzy

Cały tydzień minął pod znakiem pana G. Pierwszy raz spotkaliśmy się tydzień temu w piatek i widywaliśmy się codziennie. Moi znajomi go polubili, ja przy nim czuję się swobodnie. Uwielbiam jak mnie przytula. Powinnam być szczęśliwa. A jednak dziś, dokładnie dziś jak sobie szłam do niego koło poludnia opanowało mnie jakieś przygnębienie. Ja już nie wiem czy to sobie ubzdurałam, czy sobie wkręcam, ale patrze tak teraz w kalendarz i jestem dokładnie 2 tygodnie po okresie i teoretycznie powinien zacząć się ten gorszy czas. Myślałam że takie świeże zauroczenie odsunie wszystkie złe stany a jednak hmmm nie wiem sama. Teraz to się trochę przeraziłam, bo chyba podświadomie myslałam sobie że mój smutek jest dlatego że jestem sama i jak kogoś znajdę to odejdzie a jednak może to COŚ co we mnie jest siedzi głeboko i już tak zostanie ?

Mmmmmm

2 komentarzy

Znam go ponad 3 lata, choc właściwie wczesniej tylko na czesc, pomyślalam o nim ‚inaczej’ pierwszy raz ponad pol roku temu, ale tak na odleglosc, a wiec przeszlo minelo… Teraz jedna impreza i wróciło. Spotkalismy sie w pt, po czym wlasciwie caly weekend spedzilismy razem… a mi ciagle go mało. Oczywiscie wiem ze w kazdej chwili moze czar prysnąć, ale nie zakladam ani zlych ani extra scenariuszy, ciesze sie chwilami z nim. Pierwszy raz od czasow R. czuje cos takiego :) (od pazdziernika). Znów przypomnialam sobie jak to jest gdy obok mnie jest ktos na kogo uwielbiam patrzec, kogo mam ochote dotknac, mmmmmmm

:)

1 komentarz

Znów ten spokojny, lepszy czas. Optymistycznie patrze na wszystko co wokół sie dzieje. Spędziłam własnie bardzo miły wieczor. Ale bez planowań i rozmyslań co dalej, potrafie cieszyć się chwilą. Ta chwilą, bo niewiadomo co będzie w następnej i czy nadal będę to potrafiła.Chyba nawet wena nie ta gdy człowiekowi nie jest zle jak zwykle :) he

Tiaaa

2 komentarzy

Doszłam do siebie. W miare. Dostałam wczoraj okres, co prawda bardzo bolesny bo żadne tabletki nie pomagały, i jakoś wszystko się ustabilizowało. Swoją drogą to bardzo bym chciała aby mężczyźni choć raz w życiu przeżywali ten ból który większość z nas katuje co miesiąc.
Jestem już prawie pewna, że wiele moich dziwnych stanów, nastrojów itp zależy od mojego cyklu. I pomógł mi w odkryciu tego ten blog. Zaobserwowałam pewną cyklicznośc moich depresyjnych stanów. Chyba dobrze znać przyczynę, może łatwiej będzie mi się na to przygotować wiedząc kiedy pogorszenie nadejdzie… No chyba że się mylę. Ale tak czytałam sobie w necie i znalazłam coś takiego jak ‚przedmiesiączkowe zaburzenie dysforyczne’ i choć dziwnie tak diagnozować siebie samą to jednak bardzo mi to podpasowało pod moje stany.

Dzisiaj dzień kobiet. Dostałam życzenia na gadu od R. (ostatni odzew zyczenia na BN) ‚Wszystkiego najlepszego :) i dobrze ze jesteś :*’ , hehe, zapytałam czy wysyła to wszystkim dziewczynom z listy gg, powiedzial ze wybranym, hahah, no i tak chwile rozmawialismy, (a przeciez niby nasza znajomosc zakonczyla sie klotnią) i miałam straszną ochote zaproponować kolezenskie piwo, ale oczywiscie bałam sie odmowy, eh nadal mam ochote zaproponowac, boże na co ja licze…

naprawdę chciałam przepełnić się optymizmem, cieszyć życiem, mieć nadzieje, ale nie potrafię… To znów wraca. Broniłam się ale wraca. Nie potrafię żyć. Nie umiem szanować życia i nie zależy mi na nim. Nie chce pocieszenia i wiem że za kilka dni być może bedzie lepiej, ale co z tego jak ten zły stan i tak powróci, juz przestaje wierzyć że kiedykolwiek się z tego wyleczę.

chcę odsunąć od siebie wszystkich bliskich by mnie powód do rozzalenia, zlości i smutku. Świat jest zły i nie dobry i nie chcę w takim otoczeniu budować żadnych relacji. Jak trudno być kobietą, te zmienne nastroje mnie już dobijają, wczoraj uśmiech, dzisiaj niepochamowana złość. Kiedyś jako dziecko w takich chwilach zamykalam się w łazience i rzucałam wszystkich po ścianach, dzisiaj chyba mi troche szkoda rzeczy heh ale mam ochote kogoś zezwać, pokłocic sie, wlasnie skonczylam rozmowe z sister na gadu bo jeszcze chwila i padlo by pare słów za duzo z mojej strony.
:(((((((((((((((( nienawidze sie


  • RSS