pojawiamsieiznikam blog

Twój nowy blog

Wpisy z okresu: 2.2009

Mam jakieś napady głodu, normalnie nie moge, ciagle bym jadła, buuuuuuu i im bardziej sie staram ograniczyc tym bardziej mam na coś ochotę, teraz przegryzam chipsy solone z prince polo, buahahaha, gdyby nie to że wiatropylna nie jestem pomyslałabym że to ciaza hahah, jak dobrze ze jednak tym martwic sie nie musze :P

Hmm dlaczego tyle czasu zajęło mi odkrycie pewnej rzeczy ? Otóż miłość to nie jest takie powierzchowne ‚kochanie się’. Powiedzmy ze mam chłopaka z którym się spotykam, chodzę do kina, pije wino, ide na zakupy, uprawiam seks. To nie tylko to. To tylko wierzchołek góry lodowej bycia z kimś w związku. Milość to przede wszystkim wzajemne zrozumienie. (Pomijam wszelkie płytkie związki) Musisz znaleść osobę, która cię zrozumie i zaakceptuje, której będziesz mogł powiedziec o wszystkim, ktora obojetnie czy bedziesz mieć rację stanie za Tobą. A ponieważ człowiek to nie tylko dusza, ale dusza silnie spojona z ciałem, które to otrzymało w prezencie popęd seksualny… to i ten wymarzony partner, który tak doskonale cię rozumie musi wyglądem spełniac Twoje wymagania, przyciagać swoim zapachem :D

A że moje wymagania duże a i zrozumieć mnie nie łatwo, rzekłabym wręcz cięzko to i odpowiedz na moją samotnośc sama się przedstawia ;]

No i wszystko poszło ok, w akademikow bez problemow (chyba wyjatkowo hehe), w klubie sie wybawiłam, tylko rano dwoch kolegow ktorzy zbłądzili widocznie obudziło sie w moim pokoju, a najlepsze że jak szłam spac byłam sama, wiec nawet nie słyszałam że weszli, jeden połową ciała na drugim łózku z nogami na ziemi, a drugi spał na siedząco w moich nogach lol hehe a wiec tym to nie ja zrobilam cos glupiego i mozna sie posmiac  z kogos innego.
No ale impreza mineła, a mne znowu dopada dziwny humor, nie wiem czy okres mi sie zbliża czy co ale jestem mega rozdrazniona. Jakoś najbardziej dobijają mnie kłótnie z rodzicami a wlasnie dzis taka sie odbyła z mamą przez telefon. Zarzuciłam i wykrzyczalam jej ze mam zal ze w niedziele nie zadzwonili do mnie jak jechali do brata na obiad, cała rodzina się spotkała (rodzice plus moja trójka rodzenstwa ze swoimi rodzinami) a do mnie nikt nie zadzwonil, wrrrrrrrrrrr. W takich momentach nie mogę sie doczekac samodzielności finansowej :// A z drugiej strony nienawidzę siebie za takie mysli w takich momentach kiedy mysle ze niczego wiecej od rodziny nei potrzebuje, moglabym wyjechac na koniec swiata i wiecej ich nie zobaczyc. Owszem kocham ich ponad wszystko, nie ma rzezy ktorej bym dla nich nie zrobila jesli byloby to konieczne, ale mysle ze wystarczy jak sobie zyją swoim zyciem, a ja tam nie pasuję. Moja siostra zauwazyla jakis czas temu że ze mną jest coś nie tak, sugeruje ze zawsze mogę przyjśc porozmawiac, ale co ja bym miala jej powiedziec ? Jej, ktora w wieku 15 lat spotkala faceta swojego zycia, ma 2ke cudownych dzieci, piekny dom, kilka samochodów, dobrą interesującą pracę i wszystko co robi, co mowi, jak mysli zawsze będzie lepsze niz moje. A mama? Ona wciąz traktuje mnie jak dziecko, bożeeee jak mnie to wkurwia. Nawet jak próbuje coś przebąknąć że czuje sie tak samotnie, ona zawsze reaguje smiechem. ://

Wszystko zakupione, naszykowane, juz tylko siebie ogarnąć i czekać na gości. Tiaaa organizowanie imprez to chyba jakies moje hobby, nie raz sie wsciekałam że coś nie tak poszlo, albo ludzie olewali i nawet nie dali znać czy będą, ale i tak I like it :) Mam dobry humor i aż się boję tego.. ze coś nie wypali hehe, eh dobra bądzmy dobrej mysli sialalala

‚Bądź zimny albo gorący, inaczej wyrzygam cię z moich ust”

Nie lubię ludzi nijakich, a jednak chyba sama bywam nijaka. I ten mój słomiany zapał.. Myslałam o wyjezdzie na Erasmusa, ale jakos TYLKO myslalam, zamiast pomyslec o złozeniu papierow. Teraz jak pomyslalam ze sie tym zajmę patrze a termin był do 15 lutego ://// No fuck, ale sama sobie jestem winna i o goracej Hiszpani moge dalej sobie marzyć. Ehhh moge być tylko i wyłacznie zła na siebie, zmarnowałam sobie przygode życia, bo w tym roku miałam na to już ostatnią szansę :/

Ludzie

1 komentarz

Tak… moim ostatnim dylematem jest wizja skonczenia studiów. Można by rzec że ten 4ty rok to jakby już końcówka, mam aż 3 wykłady w tygodniu, żadnych ćwiczeń i kilka wyjazdów terenowych, więc nie wiem czy na 5tym w ogóle będe miała jakieś zajecia poza seminarium mgr. Koleżanka, z którą zauwazyłam że ostatnio dużo czasu spędzam, powiedziała że to już jej ostatni rok w akademiku. A własnie co nas tak zblizyło, otoż to że wszystkie pary się pobunkrowały a ona ma chłopaka w warszawie, wiec obie że tak powiem jestesmy tu same. Obie nie możeby zrozumiec czemu jak już ktoś spotka swoją ‚druga połówkę’ ma wyjebane na wszystkich swoich niegdys dobrych znajomych.
Jeszcze w tamtym roku miałam taka super szajke, cos mnie dzis na wspomnienia wzielo i czytalam nasze forum, spotykalismy sie praktycznie codziennie,a teraz? nawet sms-owego kontaktu z większością nie mam.
I nadejdzie sobie niedługo taki dzień kiedy każdy będzie żył swoim zyciem, swoją pracą, swoją rodziną… i ten dzień mnie przeraża.

życie?

Brak komentarzy

Chcialabym napisać coś mądrego ale dziś chyba nie potrafię. Cały czas zastanawiam się nad dylematem sw czy to co w nas siedzi to błogosławieństwo czy przekleństwo. Zadziwiam też siebie samą niezwykle zmiennym nastawieniem do zycia. Ileż razy sobie mówie: od teraz optymizm! Myslenie ma siłę sprawczą a wiec bedę myślec optymistycznie i będzie się dzialo dobrze, nie zdazę jeszcze przywołać zadnej pozytywnej mysli jak stwierdzam że to jest bez sensu. Może gdybym wciąż była niepoprawna optymistką, albo z kolei pisała ciagle czarne scenariusze byłoby mi łatwiej przyzwyczaic się i oswoic z jakims podejsciem.
Za dużo mysle…

[p.s. a co to w ogóle znaczy: "bedzie sie działo dobrze" ... dobra, już nie dziś o tym, chyba znow sie bezsens objawia ]

14 luty

3 komentarzy

Oficjalnie chciałabym wyrazić swoje zdanie na temat dzisiejszego święta, hehe, część ludzi jara się nim, przeżywa, nagle parki skamuflowane całą zimę w domu wychodzą do kina, do kawiarni, inni z kolei są zagorzałymi przeciwnikami tego święta, jak np moja koleżanka, ktora to oglasza już od jakiegoś czasu że walentynki to nie nie nie, nie uznaje, nie obchodzi (i wciąż o tym gada :) ) No i wczoraj z wielkim żalem zwierza mi się że kolega jej wypomniał, podczas jej znów głośnego ogłaszania nieuznawania tego święta, że jak miała kilka lat chłopaka to prezenty od niego przyjmowała z tej okazji… buehehehe, nie no moja kumpela ale w sumie co – miał racje ten kolega :P Ja z kolei uważam, że ani mnie to świeto parzy, ani ziębi, nieco za dużo komercji, ale co się dziwić. Nie szukałam jakiś specjalnych na ten dzień, nie zamierzalam też się nad sobą użalać i przepłakac całego wieczoru heh.
B. zaprosił mnie do kina, ale powiedziałam że jakoś nie chce mi sie pchać w te tłumy ludzi i wolałabym w jakiś inny dzień kino. Więc stanęło na winku u niego, w sumie się cieszę :)
p.s. w pisaniu magisterki obecnie zastój ://

.

3 komentarzy

Wczorajsza nocna rozmowa z sw zainspirowała mnie do pewnych rozważań. Postanowiłam przyjrzeć się z bliska nam kobietom. Mężczyzn zostawiam bo oni przecież są prości :) z pozytywnym wydźwiękiem tego słowa. Podobno my, skrywamy swe prawdziwe oblicze pod maska kobiety takiej samej. Niezależnie jakie jesteśmy w środku, każda z nas z wierzchu ‚wygląda tak samo”. Jednak nie zgodze się z tym. Prawda – jesteśmy subtelniejsze w wyrażaniu swojego charakteru, ale nie zawsze, nie wszędzie i nie wszystkie z nas. Mamy przecież szare myszki, wieczne imprezowiczki, kobiety ‚normalne’, przebojowe. Weźmy pod lupę pierwszą grupę.
Szare Myszki – pilnie się uczą, są minimalistkami jeżeli chodzi o makijaż, trudno je wyciągnąć na spotkanie towarzyskie, nie mówiąc o imprezie, marzą o wielkiej romantycznej miłości lub bardziej przyziemnie – by podać mężowi obiad, niektóre z nich niezwykle ambitne, mimo swej szaromyszkowości zdolne do udziału w wysciugu szczurów.
Wieczne Imprezowiczki – obeznane w nowinkach kosmetycznych i modowych, jednak ‚chcące wszystko na raz’ nie rzadko wypadają komicznie, słysząc rozmowe w tramwaju dwóch imprezowiczek na pewno dowiemy się ile alkoholu wlały w siebie dnia poprzedniego i ile także go oddały :p niezwykle potrzebujące kontaktu drugiego człowieka, mężczyzny, choć niekoniecznie na całe życie, czasami wystarczy krótki acz intensywny romans w damskiej ubikacji.
Kobiety ‚normalne’ – z pomiędzy pierwszej i drugiej grupy, lubiące się pobawić, ale tylko wtedy gdy jest okazja, czułe, odpowiedzialne, żyjące schematem, nie rzadko wielkie plotuchy, o problemach z chłopakami opowiadają najblizszym przyjaciółkom na piwie, to chyba ta grupa najabardziej skłonna jest do przyjmowania masek, miewają swoje dziwne pragnienia i fantazje ale nigdy o nich nie mówią gdyż nie wyjda poza konon ‚dziewczyny normalnej’.
Dziewczyny przebojowe – kobieta – kumpel ale i mająca swoje kobiece cechy, lubiana w towarzystwie, mająca swój urok, imprezująca ale i radząca sobie w innych sferach życia, czasem zdawać się może otoczeniu zbyt głośna, czasem zbyt skupiona na sobie.

Oczywiście nikogo nie chciałam zaszufladkować, ani nikomu umniejszyć, przeróżne kombinacje oczywiście też istnieją. Na dziś wystarczy, może przez resztę nocy wpadnie mi jeszcze do głowy inna grupa.

Trzecia, może czwarta nad ranem, i piękne, jeszcze gwieździste niebo. Wychodzę przed dom. Moje bose stopy muska świeża rosa. Stoję tak z głową skierowaną ku górze i myślę… znowu o życiu. Te małe jasne punkciki na tle granatowej otchłani dodają odrobinę optymizmu. Są tak daleko, że zdają się być moją ucieczką. Kierując na nie wzrok, jestem jakby tam…, zapominam o wszystkim co tu mnie z każdej strony otacza.

Ale nadal tu stoję, bosa i samotna, chyba zmarznięta, chyba…Wychodzisz i chwytasz mnie za rękę. Nic nie mówisz, tylko stoisz ze mną. Patrzymy w tym samym kierunku. Nie na siebie. Czuję że jesteś i mnie rozumiesz. Niejako dotykasz mojego świata. Nie ważne czym się zajmuję, jak wyglądam, jaki seks lubię i co chcę osiągnąć w przyszłości. To wszystko jest tak mało istotne. Ty to wiesz, rozumiesz to. Wyszedłeś za mną o nic nie pytając. Nie zastanawiałeś się dlaczego to robię, nie wziąłeś ze sobą płaszcza, żeby okryć me prawie nieprzyodziane ciało, nie krzyknąłeś za mną abym włożyła buty, po prostu wyszedłeś.

Nadal stoję.Już nie samotna, i jednak nie zmarznięta. Choć moje ciało próbuje coś sygnalizować pokrywając się w nieokrytych miejscach maleńkimi wypustkami, do tego lekki dreszcz… Ale to jest teraz zbyt mało ważne. Stojąc tu jestem po środku swojego nieogarniętego świata i nie ma nic prócz myśli. Już nie tylko moich. Bo jesteś jeszcze Ty. I nie ważne czym się zajmujesz, jak wyglądasz, jaki seks lubisz i co chcesz osiągnąć w przyszłości. Ważne jest tylko to , że potrafisz dostrzec we mnie coś poza człowiekiem. To coś czego nie potrafię objąć słowami, czego nie umiem ogarnąć myślami. Dostrzegasz to i widzisz w tym jakiś sens. Twoja dłoń trzyma moją, delikatnym muskaniem nie pozwala zapomnieć, że JESTEŚ.


  • RSS